Strona 378 z 442

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 29 sierpnia 2015, 20:46
przez Marek140
Nie no, pod tą folią coś tam jeszcze siedzi.

Co do tych "roboli" to tak wszelkich pracowników na budowach i fabrykach nazywa mój nauczyciel od pomiarów.

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 30 sierpnia 2015, 01:07
przez MRP200
Marek140 napisał(a):
Co do tych "roboli" to tak wszelkich pracowników na budowach i fabrykach nazywa mój nauczyciel od pomiarów.

A on sam to pewnie całe życie chodzi w białej koszuli i pod krawatem, i nawet do wbicia gwoździa w domu woła sąsiada "złotą rączkę", który zapewne pracuje gdzieś na budowie. Bo przecież pan magister inżynier rączek sobie brudził nie będzie.

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 30 sierpnia 2015, 08:34
przez Whites86
MRP200 napisał(a):
Marek140 napisał(a):
Co do tych "roboli" to tak wszelkich pracowników na budowach i fabrykach nazywa mój nauczyciel od pomiarów.

A on sam to pewnie całe życie chodzi w białej koszuli i pod krawatem, i nawet do wbicia gwoździa w domu woła sąsiada "złotą rączkę", który zapewne pracuje gdzieś na budowie. Bo przecież pan magister inżynier rączek sobie brudził nie będzie.

ojciec mojej żony wykładowca na jednej uczelni chciał powiesić w domu karnisze i wiercił w scianie wiertłem do drewna w dodatku wiertarką bez udaru i dziwił się że niechce się wywiercić.... myslalem że niewyrobie ze śmiechu jak to zobaczyłęm

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 30 sierpnia 2015, 13:38
przez latarnik
Whites86 napisał(a):
MRP200 napisał(a):
Marek140 napisał(a):
Co do tych "roboli" to tak wszelkich pracowników na budowach i fabrykach nazywa mój nauczyciel od pomiarów.

A on sam to pewnie całe życie chodzi w białej koszuli i pod krawatem, i nawet do wbicia gwoździa w domu woła sąsiada "złotą rączkę", który zapewne pracuje gdzieś na budowie. Bo przecież pan magister inżynier rączek sobie brudził nie będzie.

ojciec mojej żony wykładowca na jednej uczelni chciał powiesić w domu karnisze i wiercił w scianie wiertłem do drewna w dodatku wiertarką bez udaru i dziwił się że niechce się wywiercić.... myslalem że niewyrobie ze śmiechu jak to zobaczyłęm


Niestety wielu ludzi po studiach, nawet technicznych (!) tak się właśnie "popisuje" że pracowników fizycznych degradują do "roboli" a sami nawet sobie dziurki w ścianie nie wywierca. Smutne... Jestem na studiach ale uważam że część praktyczna musi być opanowana, nawet jeśli nie należy do późniejszych obowiązków :D

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 30 sierpnia 2015, 15:22
przez oskard
Whites86 napisał(a):ojciec mojej żony wykładowca na jednej uczelni chciał powiesić w domu karnisze i wiercił w scianie wiertłem do drewna w dodatku wiertarką bez udaru i dziwił się że niechce się wywiercić.... myslalem że niewyrobie ze śmiechu jak to zobaczyłęm

No wiertło do drewna raczej nie ma prawa się sprawdzić w takim przypadku, ale czy konieczna od razu jest wiertarka udarowa? Przecież jeszcze nie dawno, gdy nie było elektrycznych wiertarek, ani prądu w wielu domach (rodzina mojej babci jeszcze w latach 50-tych bez prądu żyła, babcia przy lampie naftowej lekcje odrabiała), też się wieszało czy półki, czy karnisze - wobec tego jak się wierciło wówczas otwory w ścianach? :) Jakieś ręczne wiertarki do cegły/betonu musiały już istnieć, ale opcji udaru na pewno nie miały.

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 30 sierpnia 2015, 16:52
przez Whites86
oskard napisał(a):
Whites86 napisał(a):ojciec mojej żony wykładowca na jednej uczelni chciał powiesić w domu karnisze i wiercił w scianie wiertłem do drewna w dodatku wiertarką bez udaru i dziwił się że niechce się wywiercić.... myslalem że niewyrobie ze śmiechu jak to zobaczyłęm

No wiertło do drewna raczej nie ma prawa się sprawdzić w takim przypadku, ale czy konieczna od razu jest wiertarka udarowa? Przecież jeszcze nie dawno, gdy nie było elektrycznych wiertarek, ani prądu w wielu domach (rodzina mojej babci jeszcze w latach 50-tych bez prądu żyła, babcia przy lampie naftowej lekcje odrabiała), też się wieszało czy półki, czy karnisze - wobec tego jak się wierciło wówczas otwory w ścianach? :) Jakieś ręczne wiertarki do cegły/betonu musiały już istnieć, ale opcji udaru na pewno nie miały.

w takiej lepiance mogles dziure palcem wywiercić... wystarczylo cos ostrego i młotek, dziure miałeś od razu, do tego drewniany kołek i bylejaka śruba,
a teraz w ramach praktyki weź wiertarke bez udaru i jakiekolwiek wiertło może być najlepsze, i idz wywierć dziurę w żelbecie, powodzenia 8-)

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 30 sierpnia 2015, 21:12
przez jacekk
W niektórych betonach nawet wiertarka z udarem niewiele daje i dopiero młotowiertarka daje jakies efekty.

A kiedyś... Też były metody ;) Podpowiem że protoplaści dzisiejszych wiertarek z udarem. 8-)

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 30 sierpnia 2015, 23:10
przez OUKS340
oskard napisał(a):
Whites86 napisał(a):ojciec mojej żony wykładowca na jednej uczelni chciał powiesić w domu karnisze i wiercił w scianie wiertłem do drewna w dodatku wiertarką bez udaru i dziwił się że niechce się wywiercić.... myslalem że niewyrobie ze śmiechu jak to zobaczyłęm

No wiertło do drewna raczej nie ma prawa się sprawdzić w takim przypadku, ale czy konieczna od razu jest wiertarka udarowa? Przecież jeszcze nie dawno, gdy nie było elektrycznych wiertarek, ani prądu w wielu domach (rodzina mojej babci jeszcze w latach 50-tych bez prądu żyła, babcia przy lampie naftowej lekcje odrabiała), też się wieszało czy półki, czy karnisze - wobec tego jak się wierciło wówczas otwory w ścianach? :) Jakieś ręczne wiertarki do cegły/betonu musiały już istnieć, ale opcji udaru na pewno nie miały.

Były wtedy rurkowe przecinaki z koronką na końcu, wykonane ze stali hartowanej ;) W cegle bez problemu zrobiłeś tym otwór, w żelbetonie- zapomnij.

Co do umiejętności to znam INŻYNIERA ELEKTRYKA, który w domu gniazdka wtykowego nie wymieni :D

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 30 sierpnia 2015, 23:21
przez oskard
Whites86 napisał(a):w takiej lepiance mogles dziure palcem wywiercić... wystarczylo cos ostrego i młotek, dziure miałeś od razu, do tego drewniany kołek i bylejaka śruba,
a teraz w ramach praktyki weź wiertarke bez udaru i jakiekolwiek wiertło może być najlepsze, i idz wywierć dziurę w żelbecie, powodzenia 8-)

Nie taka znowu lepianka - piętrowy pekin czynszowy, ok. 30 mieszkań miał. Ale fakt, ściany nie wiele się różniły (albo wcale) od jednorodzinnych parterzaków z jednym kominem - szkielet drewniany obity deskami i wypełniony słomą. Ale na bank był tynkowany od strony mieszkań gruzem ceglanym zmieszanym z zaprawą, trzymającym się albo na macie trzcinowej, albo na ukośnie przybitych listwach - w całej Stolicy tak w drewniakach robili tynk. Wobec tego trochę wypalonej gliny wiertło mogło tu jednak natrafić ;). Oprócz tego ścianki działowe często drewniakom robiono z cegieł stawianych wozówką, więc ryzyko natrafienia na cegłę w takim domu nie było wcale takie niskie.

OUKS340 napisał(a):Były wtedy rurkowe przecinaki z koronką na końcu, wykonane ze stali hartowanej ;) W cegle bez problemu zrobiłeś tym otwór, w żelbetonie- zapomnij.

Co do umiejętności to znam INŻYNIERA ELEKTRYKA, który w domu gniazdka wtykowego nie wymieni :D

Dzięki za wyjaśnienie :)

Re: Dewastacje i zaniedbania

PostNapisane: 11 września 2015, 18:27
przez toomm40
Obrazek
Obrazek
Obrazek