Strona 1 z 1

[kolekcjoner] Boyen 70w

PostNapisane: 21 marca 2024, 22:16
przez kolekcjoner
Niedawno do mojej kolekcji trafiła oprawa od Es Systemu - Mały Boyen w wersji 70w, oprawa jest fabrycznie nowa, ale niestety - jak większość tych opraw ma pęknięcie przy mocowaniu klosza :evil:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
W akcji z dwu-jarznikową sodą od Heliosa
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Z eliptyczną sodą Polamp
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Re: [kolekcjoner] Boyen 70w

PostNapisane: 27 czerwca 2024, 13:58
przez Meskel
Te sodówki z dwoma jarznikami w jaki sposób działały? Oba świeciły na raz, na zmianę czy jak jeden się przepalał, to włączał się drugi?

Re: [kolekcjoner] Boyen 70w

PostNapisane: 27 czerwca 2024, 18:34
przez OUKS340
Meskel napisał(a):Te sodówki z dwoma jarznikami w jaki sposób działały? Oba świeciły na raz, na zmianę czy jak jeden się przepalał, to włączał się drugi?

Zawsze świeci jeden. Po zaniku napięcia albo uszkodzeniu jednego z nich zapala się drugi. Cała tajemnica polega ta tym, że nie ma dwóch identycznych lamp wyładowczych. Każda ma inne napięcie zapłonu. Nieznacznie ale jednak. W przypadku tych lamp sodowych o dwóch jarznikach zapala się ten, który ma niższe napięcie zapłonu.

Re: [kolekcjoner] Boyen 70w

PostNapisane: 27 czerwca 2024, 19:20
przez Meskel
Ale na przykład jak przepala się sodówka to ona jeszcze przez długi czas zapala się i gaśnie, to nie dzieje się tak z tym pierwszym aż do jego całkowitego wypalenia? Zawsze wtedy zapala się ten drugi sprawny?

Re: [kolekcjoner] Boyen 70w

PostNapisane: 27 czerwca 2024, 20:41
przez Marcin
Trzeba też wziąć pod uwagę, że ten jarznik który właśnie zgasł jest cieplejszy od tego co nie świecił, co sprzyja zapłonowi ponieważ napięcie jest w stanie go przebić i utworzyć kanał wyładowczy wewnątrz.

Re: [kolekcjoner] Boyen 70w

PostNapisane: 27 czerwca 2024, 20:48
przez trojmiejski
Powiedzmy, że bardzo drobne różnice w napięciu zapłonu postępują w miarę zużywania się z każdym zapłonem. Czyli typowo to może wyglądać tak, że trzy zapłony zimnej lampy nastąpią na jednym jarzniku, potem cztery na drugim, dwa znowu na pierwszym, potem trzy razy drugi. Dlatego ta przypadkowa kolejność zapłonów powinna w większej skali uśrednić się w dwukrotnie wyższej żywotności, gdyż przypadać na dany z dwóch jarzników będzie ta sama ilość zapłonów co w zwykłej lampie, ale przez to, że odpalać będzie średnio co drugą noc, to ta sama ilość zapłonów będzie rozwleczona w dwukrotnie dłuższym czasie, a drugą połowę zapłonów przyjmuje na siebie pozostały jarznik.

Oczywiście w przypadku zaniku napięcia, zgaśnięciu i ponownym podłączeniu zasilania, to odpali zimny jarznik, nie ten rozgrzany. Jak jeden jarznik zacznie mrygać to odpali drugi i tyle, aż po wielu nocach świecenia tylko sprawnego, on też padnie i będą mrygać dwa naprzemiennie.

Oczywiście hipoteza zakłada żywotność 2x tyle co zwykła lampa jednojarznikowa, ale słyszałem w praktyce, że żywotność potrafi wynosić około 1,8x raza, a nie idealną dwukrotność. Ma to sens, niezapalony jarznik jest tuż obok zapalonego więc zmiany temperatury mogą mieć wpływ na materiał z którego zbudowany jest niezapalony jarznik, rozciągać, kurczyć, stres termalny. Do tego czasem sodówki kończą żywot przez rozszczelnienie, więc jak to się stanie z jednym jarznikiem, to natychmiast niszczy drugi jarznik, nawet jeśli ten z osobna by mógł trochę posłużyć.

Re: [kolekcjoner] Boyen 70w

PostNapisane: 27 czerwca 2024, 21:23
przez Meskel
Dzięki za odpowiedź. Teraz wszystko jest jasne 8-)