Strona 200 z 228

Re: Humor

PostNapisane: 25 czerwca 2016, 23:41
przez toomm40
nie jestem wielkim znawcą motoryzacji , więc nie będę wiele dyskutował. podchodzę do auta dość przedmiotowo . ma mnie wozić gwarantując mi optymalny komfort, na jaki mnie w danym momencie życia stać .
ale że jestem człowiekiem bardzo leniwym i wygodnym - zgodzę się z przedmówcą w kwestii automatycznej skrzyni biegów. do momentu gdy jeździłem manualem nie zwracałem na to uwagi . ale gdy -całkiem przypadkowo-wszedłem w posiadanie Citroena Xantii w automacie-wiedziałem,że taka opcja już zostanie raczej na zawsze , tym bardziej ,że większość tras to miasto .
(oczywiście pali trochę więcej,ale nie na tyle , żeby rozpatrywać powrót do manuala celem oszczędności )

Beton, o ile Polonez może być jakąś legendą i kultem polskiego przemysłu motoryzacyjnego - o tyle dobrze, że przestali już produkować te wynalazki -podobnie duże i małe fiaty i tym podobne . już wejście Daewoo na polski rynek swego czasu napawało mnie strachem, ale też padło . Deo gratias, bo to pośmiewisko było . i sądzę -jak mój przedmówca,że gdyby nawet nówki kosztowały wiele więcej, to nie przełożyło by się to na jakość i wytrzymałość . nie było u nas tradycji,myśli technicznej i kultury produkcji , no niestety .
mój ojciec miał dużego fiata od nowości kupionego w 1976 bodaj roku i remontował silnik 2 razy , nie wspomnę o blachówie, która była już chyba fabrycznie pordzewiała. dodam,że przebiegi nie były gigantyczne -codziennie do pracy i raz w roku nad morze na urlop, czyli jak się uzbierało 15 tys przebiegu rocznie -to już dużo . samochód miał 27, lub 28 lat w momencie gdy ojciec go zezłomował .
podejrzewam,że ja moim 26 już (!)mercem zrobię przebiegi tegoż wspomnianego fiata ( a mam już oficjalnie prawie 300.000km na blacie , ale czy to prawda...? )i - o ile blacha będzie słaba , o tyle o remoncie silnika nikt myśleć jeszcze nie będzie.oczywiście "dbam"czyli co 10,000 świeża oliwka i filtry.i hula -bo musi.

Re: Humor

PostNapisane: 26 czerwca 2016, 11:27
przez Beton
Nie chce już mi się pisać wiadomości na pół strony, bo Ty masz swoje racje i Cię nie przekonam, a i ja mam swoje i nikt by mi nie wepchnął zamiast poloneza nawet ferrari (tzn przyjąłbym je z radością, ale następnego dnia wisiałoby na OLX za cenę niewiele niższą od rynkowej, żeby szybko poszło), ta dyskusja prowadzi jedynie do gigantycznego offtopu i moglibyśmy jeszcze tak nabić pięć stron..., ale muszę sprostować dwie rzeczy, które są nieprawdą:

KaszeL napisał(a):Tia, zawsze są jakieś wymówki. Dlaczego się przegrzał? Z powodu innej awarii. A jak by tym samochodem jechała akurat kobieta, która by nie miała pojęcia o kulturze technicznej to też byś mówił, że to tylko wina użytkownika? Otóż nie. Raczej wina słabości konstrukcji.


Nie, to nie wina słabości konstrukcji. To wina dziadowania użytkowników. Płyn chłodniczy? Po co? Mamy kranówę. Gdybyś widział, ile kamienia wyszło z mojego silnika, w jakim stanie były kanały wodne, to byś raczej powiedział, że to solidna konstrukcja, skoro z tak tragicznym chłodzeniem to auto było w stanie jeszcze jeździć. Kolega był kompletnym imbecylem i do wszystkich swoich aut lał kranówę do chłodnic, bo "borygo kosztuje 50zł, a kranówka jest za darmo, mogę ją spuszczać co pół roku i wymieniać, i mam czyściutko w chłodnicy". Tyle, że Krakowska kranówa jest najgorsza na świecie i zakamienia wszystko w krótkim czasie. Wszystkie jego auta zakończyły żywot w spektakularny sposób: gotując się, wypluwając uszczelkę pod głowicą czy... dachując. Co jakiś czas muszę prostować kolegów, którzy kupują duże fiaty, polonezy, żeby nie wlewali wody do chłodnicy, bo im mądrzy doradcy mówią "jeździj na wodzie, to auto wszystko przyjmie", zamiast po prostu wymienić wąż. Jasne, że w zimie coś z tą wodą trzeba zrobić, bo pęknie blok, ale niektórzy o tym również zapominają, blok pęka... i polonez zły. Tylko dwa ze wszystkich samochodów które jeździłem miały wymienione i czyste płyny chłodnicze. Z pozostałych spuszczałem wodę, jakieś dziwne błoto i syf. I prawie każdy z tych wozów miał zakamieniony układ chłodniczy... Błędem konstrukcyjnym w tym wozie jest według mnie tragiczny system hamulcowy, który się nadaje do Włoch, a nie Polski - dlatego wymieniony został na lucasy, zobaczymy jak będzie teraz z awaryjnością, podejrzewam, że do tych hamulców zajrzę za parę lat.

Nie musiałem, bo kupiłem już zagazowanego. A nawet gdybym musiał, to pewnie wkalkulował bym to w koszty i tyle. Swoją drogą, założenie instalacji gazowej w tym samochodzie kosztowało tyle co 6 Twoich polonezów - mam fakturę, a instalacja do niedawna była jeszcze na gwarancji. Nie wiem jak Ty, ale ja aspiruję nieco wyżej niż 2500 zł/msc na rękę. Może czas się obudzić i poszukać lepszej pracy niż oszczędności tam gdzie są one nie na miejscu? Zapewniam Cię, że płacenie 35zł za przejechanie 100km w mieście to nie jest wyrzucanie pieniędzy w błoto i nie potrzeba do tego być prezesem banku. Tak robi każdy przeciętny kierowca samochodu.


Nie muszę być przeciętnym kierowcą samochodu, płacę mniej za przejechanie 100km i mi to odpowiada. No dobra: mogę sobie rozkręcić instalację gazową na full i będę wtedy na siłę przeciętnym kierowcą samochodu :)

Re: Humor

PostNapisane: 26 czerwca 2016, 13:10
przez Elektroservice
Ja szukając A6 C5 będę szukał raczej manuala i koniecznie FWD bo Quattro w WLKP na nic mi się nie przyda :)
Jeździłem A6 w automacie i stwierdzam, że albo tiptronic to szajs, albo po prostu trafiłem na jakiś dobity egzemplarz. Tak jak automat w Dodge Grand Caravan bardzo mi się podoba, tak tiptronica nie mogłem znieść :roll:
Jest jeszcze multitronic ale to już nawet nie jest normalny automat tylko bezstopniówka mająca dodatkowo dość złą sławę. Tiptronic to w zasadzie normalny hydrauliczny automat i tak jak każdy automat posiada konwerter momentu obrotowego, oraz hydrauliczne sterowanie zmianą biegów tyle, że dodatkowo wyposażony jest w sporą ilość elektrozaworów która umożliwia ręczną zmianę biegów i w 5 bieg.

Re: Humor

PostNapisane: 26 czerwca 2016, 14:18
przez galad
Ja mam bardzo podobne zdanie co Beton na temat polonezów i wszellich wyrobó FSO sam mam poloneza w rodzienie i to auto ma u nas dożywocie. Obecne produkty samochodopodobne to plastki na kołach w którym nic sobie ppgrzebać nie można. Ale nie neguję ludzi którzy nimi się poruszają, ich wybór. Ale sądząc po tym do czego zmierza świat to dzisiejsza młodzież i dzieci będą za kilka lat zdziwione że przy aucie wogule się coś robi
Albo będą zdziwieni że smatfonem nie da się rozpalić ognia w lesie.

Re: Humor

PostNapisane: 26 czerwca 2016, 14:41
przez Beton
galad napisał(a):Albo będą zdziwieni że smatfonem nie da się rozpalić ognia w lesie.


Już są tacy ludzie :twisted:

Re: Humor

PostNapisane: 26 czerwca 2016, 19:56
przez toomm40
jeździłem małym fiatem(kupiony jako bodaj 3 -latek), dużym fiatem-mego ojca i polonezem (kupionym jako półtora roczny samochód, czyli w zasadzie ledwo dotarty).i powiem tak :te auta są jak świetlówki T12 , fajne , kultowe i cieszą oko. ale technologicznie są już zaprzeszłe i archaiczne.ich produkcja trwała i tak długo za długo 8-) a na wyposażeniu tych aut powinien być w komplecie pełen bagażnik części zamiennych i mechanik na tylnym siedzeniu .
never again :)

Re: Humor

PostNapisane: 26 czerwca 2016, 22:11
przez Beton
toomm40 napisał(a):jeździłem małym fiatem(kupiony jako bodaj 3 -latek), dużym fiatem-mego ojca i polonezem (kupionym jako półtora roczny samochód, czyli w zasadzie ledwo dotarty).i powiem tak :te auta są jak świetlówki T12 , fajne , kultowe i cieszą oko. ale technologicznie są już zaprzeszłe i archaiczne.ich produkcja trwała i tak długo za długo 8-) a na wyposażeniu tych aut powinien być w komplecie pełen bagażnik części zamiennych i mechanik na tylnym siedzeniu .
never again :)


Co Ci się tak psuło?

Re: Humor

PostNapisane: 26 czerwca 2016, 22:26
przez toomm40
to było już dosyć dawno, więc zresetowałem pamięć . ale duże problemy były z hamulcami, co przegląd to któreś koło hamowało za słabo. wciąż zapieczone jakieś tłoczki hamulcowe itp . świece też lubiły padać , nawet całkiem nowe. przygasanie silnika to była zmora- nie szło wyregulować wolnych obrotów, całymi miesiącami był z tym problem.blacha rdzewiała w tempie zastraszającym . wycieki oleju, wyjące wały , buczące łożyska , zawieszenie przednie też nie było zbyt żywotne.. nie pamiętam już wszystkiego.
gdybym pojeździł tym autem jeszcze ze 3 lata, to miałbym chyba tylko dach oryginalny, reszta musiała by zostać wymieniona.

Re: Humor

PostNapisane: 26 czerwca 2016, 22:27
przez KaszeL
Beton napisał(a):Nie chce już mi się pisać wiadomości na pół strony, bo Ty masz swoje racje i Cię nie przekonam, a i ja mam swoje i nikt by mi nie wepchnął zamiast poloneza nawet ferrari (tzn przyjąłbym je z radością, ale następnego dnia wisiałoby na OLX za cenę niewiele niższą od rynkowej, żeby szybko poszło), ta dyskusja prowadzi jedynie do gigantycznego offtopu i moglibyśmy jeszcze tak nabić pięć stron...,


Beton, ale ja prosiłem od samego początku, żebyś spróbował spojrzeć na sprawę tego porównania obiektywnie - a nie próbował mnie przekonywać do swoich racji. Możesz mnie przekonać, tylko przedstaw sensowne argumenty. Na razie obawiam się, ze obiektywnie rzecz ujmując porównywalny rocznikowo amerykaniec jest lepiej wykonany, wygodniejszy w użytkowaniu i mniej awaryjny od jego polskiego odpowiednika. Jedyny Twój argument przeciw, to spalanie na gazie, którego uczepiłeś się dość mocno. Ale skoro przejechanie takim samochodem na gazie kosztuje tyle, co zwykłym benzynowcem czy dieslem takiego samego dystansu - to moim zdaniem ten argument traci mocno na znaczeniu. Tomek, ile Twój mercedes pali w mieście? Pamiętasz może?

Tak swoją drogą, nie musisz obawiać się dyskutując ze mną że robisz off-top ;)

Beton napisał(a):Nie, to nie wina słabości konstrukcji. To wina dziadowania użytkowników. Płyn chłodniczy? Po co? Mamy kranówę. Gdybyś widział, ile kamienia wyszło z mojego silnika, w jakim stanie były kanały wodne, to byś raczej powiedział, że to solidna konstrukcja (...)


Nadal uważam, że to raczej słabość niż siła. Mój też jeździł na wodzie, nie wiem ja długo, ale biorąc pod uwagę to co wyszło z płukanki to dość długo. I co z tego? No nic, jeździ dalej. Został przepłukany, a teraz ma już sensowny płyn chłodniczy. No może z tą różnicą, że mój nie wypluł przez to uszczelek pod głowicami. W tym samochodzie do układu chłodzenia wchodzi 4,5 galona, czyli okolice 17l płynu chłodniczego. Jest co lać.

Beton napisał(a):Błędem konstrukcyjnym w tym wozie jest według mnie tragiczny system hamulcowy, który się nadaje do Włoch, a nie Polski - dlatego wymieniony został na lucasy, zobaczymy jak będzie teraz z awaryjnością, podejrzewam, że do tych hamulców zajrzę za parę lat.


Poldoloty raczej słynęły z tego, jak tragiczne hamulce miały. Nie tylko zresztą z tego :(

Beton napisał(a):Nie muszę być przeciętnym kierowcą samochodu, płacę mniej za przejechanie 100km i mi to odpowiada. No dobra: mogę sobie rozkręcić instalację gazową na full i będę wtedy na siłę przeciętnym kierowcą samochodu :)


Płacisz mniej za przejechanie 100km na gazie, ale tracisz wiele więcej niż Ci się wydaje. Bezpieczeństwo należało by wymienić jako pierwsze :(

Re: Humor

PostNapisane: 26 czerwca 2016, 22:34
przez jacekk
galad napisał(a): Albo będą zdziwieni że smatfonem nie da się rozpalić ognia w lesie.


Mam wrażenie że za kilka - kilkanaście lat będzie raczej pytanie "a co to ten las"? Jak widzę "kwiat współczesnej młodzieży" to dosłownie zbiera mi się czasem na wymioty :roll:

toomm40 napisał(a):ale technologicznie są już zaprzeszłe i archaiczne.ich produkcja trwała i tak długo za długo


No to jest /była/ cecha tej części świata. Tak jak radziecka/rosyjska łada, głowne podzespoły w zasadzie niezmienione, tylko róznice w wyglądzie. Polonez bazował na przestażałym Fiacie 125. Co zmieniono? Budę.. reszta w zasadzie różni się niewiele. Auto z lat 60-tych z tylko niewielkimi zmianami już w latach 80-tych było kompletnie przestarzałe, rozwiązania techniczne (pokraczne zawieszenie przednie składające się z kupy drążków, gumek, tulejek i nakrętek, ślimakowa przekładnia kierownicza to już było iście zabytkowe rozwiązanie, tylni napęd z sztywnym mostem i resorami eliptycznymi fajne, ale w dostawczaku) to epoka max połowy lat 60-tych. Czasem mam wrażenie że już Syrena 105 była bardziej zaawansowana, miała w zasadzie prawie taki sam układ jak współczesne samochody. Aż szkoda że jej układu nie przeniesiono po uprzednim udoskonaleniu zawieszenia i wsadzeniu silnika 4T do jakiegoś innego nadwozia.