jacekk napisał(a):Oryginalne części a rzemiosło.. No nie wiem czy to nie przypadkiem to drugie nie było lepiej wykonane. Ogólnie toporność w każdym miejscu plus podła jakość materiałów. To po prostu nie mogło dobrze działać, tak jak Trabant 601 czy podobne wynalazki z dziwnej epoki sierpa i młota. Zresztą to była bolączka większości tanich (przynajmniej w teorii) konstrukcji z tamtych lat a szczególne po tej części europy. Tak samo było tez i w naszej rodzimej produkcji, Fiat 126 a PF126p to zupełnie inna bajka. Do dziś pamiętam jak wyglądała "choinka" z kaszlaka po przebiegu 120kkm i to prawidłowo serwisowanego jako że facet miał w rodzinie byłego kierownika warsztatów. Że sie facet nie zabił, cud
Hałas to generowało.. Bo musiało. Silnik chłodzony powietrzem, więc i odgłosy pracy niczym nie tłumione a i sam wentylator też swoje db produkował. Dodajmy do tego rozrząd na kołach zębatych i szumiące sowieckie łozyska które nawet jak były nowe to czasem same kulki ledwo trzymały. Ten samochód był po prostu głośny z natury. Tak jak np. Tatra 148.
Według mnie troszkę przesadzasz

. Nigdy nie miałem problemu z oryginalnymi częściami z epoki, czy to części do WSK, do 125p, do poloneza, do malucha, do trabanta... Zawsze pasowały i były wykonane z dobrej jakości materiałów. Co innego rzemiosło, a szczególnie współczesne - wszystko sypie się w rękach, zepsują to, czego się teorerycznie nie da zepsuć - np. platynki do WSK - zbyt miękki materiał, ścierają się po 300km. Bak paliwa do 126p? Niewymiarowy i z blachy cienkiej jak puszka. Kopułka zapłonowa? Nie trzyma wymiarów. Łańcuch? Wyciąga się po 50km. Kondensator? Nie działa od nowości, lepiej kupić 3, może któryś będzie działał. Podpora wału? Po 2000km wyje, dodatkowo zbyt twardą gumę dali dookoła łożyska = przenosi wibracje na nadwozie. Krzyżaki wału napędowego "wzmocnione"? Luzy od nowości, do wymiany po 20 tysiącach kilometrów (stare po 150 tysiącach), gumowy przegub łączący wał ze skrzynią? Za twarda guma i nie odlali wypustek centrujących, rozpadł się po tysiącu kilometrów. Sprzęgło do poloneza? Mniejsza średnica (!), działało zero-jedynkowo, wysypało się kompletnie po 20 tysiącach kilometrów (stare wytrzymało jakieś 150 tysięcy i poległo przez inteligentnego kolegę, który wrzucił jedynkę i hamował silnikiem z 50km/h z przyczepą kempingową na haku jadąc z górki) Nowy gaźnik do WSK? Niewymiarowy, za miękki materiał, rozpada się w rękach, parę części trzeba było przemontować ze starego gaźnika, bo nowe były już wadliwe.
I tak mogę wymieniać, wymieniać, wymieniać... Odkąd nie kupuję tego cholernego rzemiosła, auto się wyraźnie mniej psuje, przepłacam 3 razy za część z epoki, lub kupuję oryginał i mam spokój. Chyba, że jest kompletnie niedostępna - jak np. podpora wału

. W takich przypadkach staram się montować części z innych aut. Natomiast do części z epoki, nawet z tej "kryzysowej" komuny nie mam zastrzeżeń. Montuję i działa. Nie wiem natomiast, jak to wyglądało w wypadku części z ZSRR.